Recenzja: Laphroaig Cairdeas Origin E. 2012

Laphroaig Cairdeas Origin wydany został na Feis Ile 2012 z okazji 18-urodzin Friends of Laphroaig. Dzięki Markusowi z The Finest Malts oraz Scotland Yard miałem okazję spróbować tej whisky, razem z kilkoma innymi Cairdeasami, w organizowanej przez niego degustacji. Laphroaig Cairdeas Origin to kupaż beczek kolejnego napełnienia po bourbonie (50%) oraz quarter casków (50%),...

Recenzja: Laphroaig Cairdeas Amontillado E. 2014

Feis Ile 2022 trwa w najlepsze. Mój wyjazd, mimo długotrwałego planowania i upolowanych biletów, rozjechał się w ostatniej chwili. Wrócę więc chociaż do edycji festiwalowych z poprzednich lat. Najlepiej do Laphoraiga, który zawsze najbardziej przypominał mi Islay. Edycja Cairdeasa na festiwal w 2014 roku to destylat z klasycznych beczek po bourbonie finiszowany w beczkach...

Recenzja: Ardbeg Arrrrrrrdbeg!

Ardbeg Arrrrrrrdbeg! to specjalnie wydanie z okazji przejścia na emeryturę managera destylarni Mickiego Heads’a, który sprawował tę funkcję od 2007 roku, aż do 2020. Mickey widoczny jest na etykiecie, przedstawiony jako pirat trzymający w ręce flaszkę Ardbega – co nawiązuje do nazwy tej edycji. Jako ciekawostkę dodam, że na rynek frankcuski trafiły gdzie na...

Recenzja: Port Charlotte 2009 JUC: 01

Po Valinchu Bruichladdich z beczki po czerwonym winie pora na to co lubię najbardziej, czyli torf. W moim rankingu whisky, Port Charlotte jest kilkanaście (jak nie kilkadziesiąt) oczek wyżej niż zwykły, nietorfowy Bruichladdich. JUC to skrót od beczki po winie z regionu Jurançon, gdzie produkuje się wina białe. W takiej właśnie beczce numer 1196...

Recenzja: Bruichladdich 2008 #R132210028 Laddie Crew Valinch 49

Sięgam do archiwum i wyciągam sampelka przypominającego mi przedostatnią wyprawę do Szkocji. Tym razem Bruichladdich z serii Valinch, czyli edycja dostępna tylko w destylarnii, zazwyczaj, handfill. Zazwyczaj, ponieważ przez pandemię nie można było nawet wejść do destylarni, a zakupy odbywały się na parkingu przed destylarnią. W każdym razie wizyta na Islay nie byłaby udana...