Recenzja: Ledaig 1998 Sherry Butt #360 Handfill

Ledaig 1998 Sherry Butt #360 Handfill

Pożegnalny dram w destylarnii Tobermory to whisky dosyć wyjątkowa. W odpowiednim wieku i o ciekawej historii.

Tobermory Warehouse 1 Tasting

O samej whisky

Do degustacji dostaliśmy ostatnią beczkę z rocznika 1998 – wyjątkowego z tego względu, że to ostatni rocznik dymiony słodem z Islay. Whisky z beczki po sherry (zapewne Oloroso) w mocy 52.3% i w wieku 28 lat.

Ledaig 1998 Sherry Butt #360 Handfill

Kolor: jasnozłoty
Zapach: cytrusy, wosk, mentol, mdły torf, skórka pomarańczowa, parafina, ser żółty, karton, siano
Smak: cytrusy, siano, parafina, ziemisty, miękki plastik, wędzonka
Finisz: pikantny dąb, spalone drewno, mineralny, popiół, wędzonka, pikantny dąb

Na nosie rzeczywiście idzie w kierunku starego Laphroaiga czy Ardbega. Brakuje typowych nut whisky z beczki po sherry, bliżej jej do typowej po bourbonie (cytrusy, wosk). Nie brakuje na szczęście brudu i charakteru. Na języku trochę płasko, mogłoby być bardziej tłusto. Ponownie dominują smaki z beczki po bourbonie. Dalej lekko brudno i chemicznie, chociaż dym jest delikatny i bardzo z tyłu. Finisz przyjemnie mineralny, całkiem sporo dymu w typowym stylu Islay.

Bardzo solidna i przyjemna whisky, ale jednocześnie niezbyt wyróżniająca się. Brakuje jej wyrazistości, którą miała młodsza beczka po sherry.

Ocena: 90/100

Dodaj komentarz

Czytam i polecam: DramHunter | Fine Spirits Club