Recenzja: Tobermory 1994 Oloroso Butt #15 Handfill

Tobermory 1994 Oloroso Butt #15 Handfill Warehouse Tasting

W magazynie Tobermory druga próbowana beczka zdecydowanie podniosła poprzeczkę po pierwszej 20-letniej Tobermory po Manzanilli. Przynajmniej na papierze. A w kieliszku?

Tobermory Warehouse 1 Tasting

O samej whisky

W kieliszku 32-letiną Tobermory z rocznika 1994, która to spędziła ostatnie 19 lat w beczce po sherry Oloroso. W momencie degustacji moc beczki wyniosła 55.3%.

Tobermory 1994 Oloroso Butt #15 Handfill Warehouse Tasting

Kolor: rubinowy
Zapach: melasa, rum Hampden, karmel, korzenny, nowa wykładzina, miód gryczany, liofilizoane truskawki, umami, curry
Smak: okrągły, przyjemnie pikantny dąb, stara skóra, ciemna herbata, lekko chemiczny, perfumownay
Finisz: skórka orzechów włoskich, pikantny dąb, lakier, cierpki dąb, stara skóra, taniczny, korzenny

Nos niesamowicie syropowy, przypomina tropikalnie dojrzewane Kavalany lub rumy Hampden. Słodkie aromaty (karmel, melasa, miód gryczany) przenikają się chemicznymi (nowa wykładzina) oraz przyprawami (curry, korzenny, umami). Smak pełny i delikatny, nie za tłusty. Nie serwuje takiego kalejdoskopu wrażeń jak nos, niemniej wciąż dowozi. Klasyczne nuty beczki po sherry przenikają się z lekko chemicznymi. Finisz zdecydowanie wytrawny. Ponownie klasyczne aromaty beczki uzupełnione o skórkę orzechów włoskich i lakier. Wracają znane już z nosa przyprawy korzenne.

Świetna whisky ze świetnej, chociaż nie do końca oczywistej, beczki.

Ocena: 91/100

Dodaj komentarz

Czytam i polecam: DramHunter | Fine Spirits Club