Jak tak patrzę w notatki, to wychodzi na to, że nigdy nie piłem żadnej Aberfeldy. W każdym razie destylarnia wypada na trasie pomiędzy Speyside a Glasgow, więc nie obyło się bez odwiedzin. Tym bardziej, że opisywana dziś whisky była mi zdecydowanie polecana przez kolegów będących w Szkocji miesiąc wcześniej.
O samej whisky
Whisky została wydestylowana w 2001 roku i finiszowana była w beczce po sherry Oloroso numer
500058. Mój sampel pochodzi w butelki napełnionej w maju 2026, w wieku 23 lat. Moc beczki wyniosła 51.4%.

Kolor: ciemnozłoty
Zapach: słód, głębokie sherry, miód gryczany, lekko piwniczny, perfumowany, kwiatowy, słodki dąb
Smak: delikatny, słodki dąb, lekko cierpki, perfumowany, gorzka czekolada, stara skóra, syrop
Finisz: spalony dąb, stara skóra, mokry dąb, niedojrzałe orzechy włoskie, ciemna herbata, grzybowy
Nos od razu potwierdza klasę whisky. Zalanie aromatami wytrawnego sherry ze szczyptą brudu w stronę piwnicznośći czy wilgotnego magazyny dunnage. Na języku delikatna, bez nadmiernej tekstury, chociaż również wytrawna. Juz bez brudu. Długi finisz, ponownie wprowadza lekkie zamieszanie, gdzie do klasycznych aromatów dołącza ciemna herbata i nutka grzybowa.
Świetna nowoczesna, prawie czysta sherrówka. Chociaż mam wrażenie, że mogłaby pochodzić w dowolnej destylarni.
