Recenzja: Falkirk Distillery 2021 Bourbon Cask #10

Falkirk Distillery 2021 Bourbon Cask #10

Falkirk Distillery to kolejna z gorzelni otwartych na fali wznoszącej w ostatniej dekadzie. Firma mocno kapitalizuje na turystach z racji położenia blisko zarówno Glasgow jak i Edynburga. I wychodzi im to bardzo dobrze. Wpadając bez zapowiedzi ani bez rezerwacji zostałem po krótce oprowadzony i zabawiony kilkoma ciekawostkami (na przykład o alembikach pochodzących z Caperdonich), oraz wyszedłem z dwoma samplami. Tak po prostu. Mogę więc polecić na szybkie odwiedziny jeśli jesteście w okolicy – a jadąc do Speyside prawie na pewno będziecie przejeżdżać przez Falkirk.

Ale do rzeczy; cała oferta destylarni na ten moment to trzy pozycje: podstawka w 46%, single cask po sherry i single cask po bourbonie – obie butelkowane pod marką Kelpies. Dziś przyjrzę się tej ostatniej.

O samej whisky

Falkirk Distillery serwuje nam 5-letnią z rocznika 2021 dojrzewającą w beczce po bourbonie numer 10. Moc w momencie butelkowania bez filtracji na zimno ani barwienia wyniosła 62.1%.

Falkirk Distillery 2021 Bourbon Cask #10

Kolor: słomkowy
Zapach: banany, new make, maślany, cytrusy
Smak: cytrusy, banany, skórka cytrynowa, plastik
Finisz: spalony dąb, cierpki, gorzki alkoholowy, pikantny

Jak na tak młodą whisky to jest całkiem nieźle. Dobra tekstura, coś tam zaczyna się dziać. Niemniej, co nie jest zaskoczeniem, wciąż czuć, że jesteśmy blisko new make. W każdym razie nie odrzuca. Warto odwiedzić ponownie za parę lat i sprawdzić bardziej whisky kiedy bardziej dojrzeje.

Z tego co mi powiedziano, destylarnia obecnie nie pracuje. Jestem więc ciekaw jak będzie wyglądała jej oferta w nadchodzących latach.

Ocena: 84/100

Falkirk Distillery 2021 Bourbon Cask #10

Czytam i polecam: DramHunter | Fine Spirits Club