Podczas mojej ostatniej wyprawy do Szkocji, poza głównym punktem będącym Campbeltown, postanowiłem udać się z Glasgow lekko na północ i odwiedzić miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było. W ten sposób udało mi się odwiedzić najdłużej działającą szkocką destylarnię, czyli Glenturret,
Niezbyt widziało mi się zwiedzanie, tym bardziej w destylarni napędzanej ostatnio marketingiem i aspirującej do statusu luksusowego jak Macallan. Jednak chętnie odwiedziłem bar, gdzie miłym zaskoczeniem była obecność starszych butelkowań, a nie tylko obecnej ofery. A jeszcze bardziej polecam spacer wzdłuż rzeki Turret, od której to pochodzi nazwa destylarni.
O samej whisky
W tym przypadku whisky jest barwiona karmelem i rozcieńczona do 40%. Zapewne filtrowana na zimno. Co ciekwe, pochodzi z Greckiej dystrybucji.
Kolor: złoty
Zapach: sosna, płyta OSB, cytrusy, taśma malarska
Smak: dąb, czerwony pieprz, mdły melon, płyta OSB
Finisz: gorzki, cierpkie zioła, dąb
W zapachu na pierwszym planie sosna z płytą OSB i dużą ilością cytrusów. Może to znak czasów, bo bardzo podobne doznania miałem przy Auchetoshanie z lat 80. Dalej trochę taśmy malarskiej. Na języku dosyć płasko, co nie powinno być zaskoczeniem biorąc pod uwagę moc. Sporo dębu z czerwonym pieprzem. Dalej mdły melon i ponownie płyta OSB. Finisz bardzo skromny i ledwo wyczuwalny. Gorzko z posmakiem cierpkich ziół i dębu.
Kolejne butelkowania pokazujące, że whisky kiedyś wcale nie była lepsza. Przynajmniej ta skierowana do masowego odbiorcy.
