To już piąty Ben Nevis od The Taste Of Whisky. Szósty już się ukazał, siódmy też. Robi się to trochę nudne, ale w sumie jak działa, to czemu nie kontynuować? W każdym razie, w trwającym zalewie Ben Nevisów z roczników z końcówki lat 90., mam wrażenie, że destylarnia trochę straciła swój czar.
O samej whisky
Po raz trzeci The Taste Of Whisky serwują nam destylat z rocznika 1996, tym razem padło na listopad. Whisky spędziła 27 lat w beczce po bourbonie numer 1687. W momencie butelkowania, oczywiście w naturalnej barwie i bez filtracji na zimno, w lutym 2024 moc wyniosła 54.8%.

Kolor: złoty
Zapach: pieczone jabłka, shortbread, cynamon, cytrusy, eukaliptus, lakier, agrest, wosk, perfumowany
Smak: cytrusy, benzyna, plastik, pikantny dąb, gorzkie drewno, wosk, perfumowany
Finisz: wosk, pikantny dąb, ziemisty, cierpki dąb, gorzkie pestki wiśni, pieczone jabłka, popiół, słód
W zapachu bardzo klasycznie i bezpiecznie, niby nudno, ale z czasem pojawiają się ciekawe, staroszkolne niuanse. Głównie pieczone jabłka i shortbread z dużą dawką cynamonu. Nie brakuje cytrusów i eukaliptusa. Odrobina lakieru i ciekawego agrestu. W tle wosk i perfumy. W sumie lekko brudno, ale nie aż tak jak przyzwyczaił nas Ben Nevis. Na języku bardzo dobra tekstura. Mnóstwo cytrusów, w końcu długo oczekiwana benzyna i plastik. W kontrze pikantny dąb i gorzkie drewno. Ponownie wosk i perfumy. Płynnie przechodzimy w finisz – dalej wosk i pikantny dąb. Mocno ziemiście i tanicznie w stronę cierpkiego dębu. Podbijają to jeszcze gorzkie pestki wiśni. Na koniec pieczone jabłka z nutą popiołu i słodu.
Nie aż tak brudny jak jestem przyzwyczajony, ale dalej świetny Ben Nevis. Złożona whisky zdecydowanie reprezentująca czas spędzony w beczce.
