W 1981 roku produkcja w destylarni Ardbeg została zawieszona, z okazjonalną produkcją obsługiwaną przez pracowników Laphroaiga. Mimo tego ukazały się dwa wydania z tego rocznika. Butelkowany niedawno, bo w 2023, single cask nazwany Rollercoaster, oraz opisywany właśnie dziś Kildalton. Co ciekawe, ta whisky ukazała się jedynie jako miniaturka w ramach zestawu The Story of Peat. Pełnowymiarowa butelka pod tą samą nazwą to już whisky z rocznika 1980.
O samej whisky
Rocznik 1981 jest ostatnim wydestylowanym z jęczmienia słodowanego i dymionego torfem na miejscu w destylarni. Kildalton jest efektem mieszanki lekko torfowanego i nietorfowego słodu. Zabutelkowany w roku 2005 w mocy beczki 52.6% bez filtracji na zimno ani barwienia.

Kolor: złoty
Zapach: słodki torf, słód, wanilia, gorzkie zioła, kraby, cytrusy, zielone jabłka, zgniłe kwiaty
Smak: słodki dąb, cytrusy, miękki plastik, pikantny dąb, popiół, mango
Finisz: popiół, słód, miekki plastik, kraby, spalony dąb
Mimo etykiety lightly peated w zapachu zaczyna się od słodkiego torfu. Dalej słód i wanilia. W kontrze gorzkie zioła. Pojawia się brud kojarzący mi się z handfillami Bowmore czyli kraby i zgniłe kwiaty. Przebijają się cytrusy i zielone jabłka. W smaku dosyć klasycznie, słodki dąb i cytrusy. Przyjemnie oleiście. Często pojawiający się w whisky z tamtych lat miękki plastik. Następnie skręt w pikantny dąb, pojawia się popiół i mango. Płynne przejście w finisz gdzie ponownie wybija się słód z miękkim plastikiem. Wracają też kraby. Na koniec spalony dąb. Dosyć ostro.
Nos dosyć podobny jak w niedawno opisywanej Ardbeg 17YO ale słodszy i jednak bardziej owocowy a mniej zgniły. Mimo wszystko nuty krabów i zgniłych kwiatów dalej są. Whisky przyjemna o niezbyt złożonym profilu, momentami ostra i kanciasta. Liczyłem na ciut więcej.
Ocena: 88/100


