17-letni Ballantine’s to, w moim odczuciu, punkt gdzie zaczynami wchodzić w segment blendów premium. Nie jest to co prawda poziom wypromowania i taka ikona jak Johnnie Walker Blue Label, ale zaczyna się robić poważnie (również cenowo) jak na blend. W podbnej cenie możemy kupić już jakiegoś podstawowego single malta.
O samej whisky
Mimo wyższej półki, 17-letni Ballantine’s jest butelkowany w zaledwie 40%. Konsekwencją tego jest filtracja na zimno. Whisky jest również barwiona.

Kolor: jasnozłoty
Zapach: gruszka, miód gryczany, suchy dąb, czerwone jabłka
Smak: gruszka, gorzki dąb, jabłka
Finisz: gorzki dąb, plastik, alkohol
Jak to blend w niskiej mocy i to czuć. Na nosie za dużo się nie dzieje, chociaż zapach całkiem ładny. Gryszka, gorzki miód gryczany, delikatnie słodki suchy dąb. W tle czerwone jabłka a jeszcze bardziej z tyłu może nawet odrobina dymku? Ja języku za to płasko i bardzo wodniście. Ponowanie gruszka i gorzki dąb z odrobiną dojrzałych jabłek. Po takiej teksturze po finiszu nie ma się co za dużo spodziewać. Gorzki dąb i chemiczny plastik z odrobiną alkoholu, szybko gaśnie.
Jest to zdecydowanie poziom wyżej niż większość blendów. Jednak wciąż daleko tej whisky do większości najtańszych single malt.
