Springbank od Signatory nie zawsze wymaga zaciągnięcia kredytu. Dzisiejsza butelka będzie tego świetnym przykładem. Inna sprawa, że w momencie butelkowania i tak była parę razy tańsza. Zobaczmy więc, co oferuje najniżej pozycjonowana linia The Un-Chillfiltered Collection.
O samej whisky
Destylat z grudnia 1989 trafił do beczki numer 502 na 11 lat do października 2001. Przed butelkowaniem moc została obniżona do 46%. Whisky jednak nie jest filtrowana na zimno ani barwiona.

Kolor: złoty
Zapach: cytrusy, piżmo, mineralny, wosk, gorzki dąb, stara skóra, lekko perfumowany
Smak: cytrusy, plastik, wosk, gorzki dąb, lekko perfumowany
Finisz: gorzki dąb, piwna goryczka, lekko pieprzny, plastik
Na nosie sporo cytrusów. Do tego odrobina wosku i Springbankowej mineralności. W kontrze sporo piżma i starej skóry. Whisky wydaje się lekko perfumowana, co tylko wzmaga wrażenie, że mamy do czynienia z beczką po sherry. W smaku zdecydowanie gorzko, ponownie sporo cytrusów, do tego plastik i wosk. Gorzki dąb, a następnie perfumy. Finisz idzie jeszcze bardziej w gorzką stronę. Poza gorzkim dębem pojawia się piwna goryczka i lekka pieprzność. Na sam koniec plastik.
Bardzo oldschoolowo mimo niskiej mocy, dosyć brudno i świeżo. Zastanawiam się na ile jest to zasługą ponad 20 lat w szkle, a na ile samego charakteru whisky. Ogólnie przyjemnie, a jak na parametry to nawet dobrze.
