Recenzja: Laphroaig 1998 Refill Sherry Butt #700392 Signatory Vintage

Pora trochę nadgonić z Laphroaigami, bo bardzo dawno nic nie było. A półka ugina się od butelek i sampli. Padło na beczkę zabutelkowaną na 30. rocznicę działalności Signatory Vintage.

O samej whisky

Destylat z września 1998 trafił do beczki kolejnego napełnienia po sherry numer 700392 gdzie dojrzewał przez 20 lat aż do grudnia 2018. Po tym czasie rozlano 573 butelki w mocy beczki 58.3%. Bez filtracji na zimno ani barwienia.

Kolor: złoty
Zapach: słodkie sherry, suchy torf, magazyn stara skóra, mentol, sosna, popiół
Smak: kwaśne sherry, popiół, palony plastik, kwaśny tytoń, lakier
Finisz: suchy torf, mentol, popiół, spalony dąb, gorzki tytoń, stara skóra

Wąchanie tej whisky od razu przywołuje wspomnienia z wizyty na Islay. Żadna inna whisky z wyspy nie oddaje tak jej zapachu. Suchy torf, który czuć jadąc przez pola mocno się wybija. Becza jednak wciąż się przebija dodając dużo owocowej słodyczy, ale też cierpkiej skóry. To wszystko miesza się z zapachem suchego dębu w magazynie. W tle majaczy mentol i sosna oraz odrobina popiołu. W smaku sherry już nie jest słodkie tylko kwaśne. Bardzo przyjemna tekstura. Sporo popiołu i palonego plastiku. Z czasem dochodzi kwaśny tytoń i odrobina lakieru. Bardzo dobrze składa się to w całość. Finisz rozpoczyna duża dawka suchego torfu i mentolu. Nie brakuje klasycznyego dla Laphroaiga popiołu i spalonego dębu. Pod koniec jednak beczka przypomina o sobie i pojawia się gorzki tytoń oraz cierpka skóra. Kiedy ucichną już wszystkie aromaty, zostaje wytrawny popiół.

Bardzo intensywnie to wypada pomimo beczki kolejnego napełnienia. Na nosie bardzo słodko, w smaku kwaśnie. Mimo to, wciąż czuć, że to Laphroaig. Odrobinę odmienny, ale jednak.

Ocena: 91/100

Dodaj komentarz

Czytam i polecam: DramHunter | MaltVader | Fine Spirits Club