Recenzja: Port Ellen 1980 Gordon & MacPhail

Druga Port Ellen pita w Port Ellen. Tym razem dwukrotnie młodsza ale za to w oszałamiającej mocy. Również od znanego i uznanego bottlera, czyli Gordon & MacPhail.

O samej whisky

Whisky została wydestylowana w listopadzie 1980 roku i zabutelkowana w maju 1997. Jest to kupaż pięcu beczek o numerach 5105-5110. Butelkowanie nastąpiło w niezwykle wysokiej mocy beczki 64.4% bez filtracji na zimno ani barwienia.

Kolor: złoty
Zapach: benzyna, zielone jabłka, zgniłe mango, wędzony ser cheddar, żywica sosonowa, mentol, lakier, żelazo
Smak: pikantne cytrusy, kwaśne mango, zgniłe owoce tropikalne, benzyna, popiół
Finisz: kwaśny torf, benzyna, mokra ziemia, trochę siarki, zgniłe mango

Whisky zdecydowanie bardziej dzika niż poprzedniczka. Na nosie dużo benzyny i świeżych zielonych jabłek pomieszanych ze zgniłym mango. Potem dopiero nuty bardziej dymne, w tym przypadku wędzony ser cheddar (dosyć łagodny). Tutaj następuje zwrot w klimaty ziołowe – żywica sosnowa i mentol. Na koniec metaliczne żelazo. W smaku zaczyna się ciut pikantnie, ale nie alkoholowo. Od razu czuć świetną teksturę. Cytrusy, kwaśne mango i jeszcze więcej zgniłych owoców tropikalnych. Benzya lekko w tle, w końcu pojawia się popiół. Finisz brudno-ziemisty. Kwaśny torf, benzyna i mokra ziemia. Dobrze zintegrowana siarka i na końcu zgniłe mango.

Bardzo ciekawa i nieszablonowa whisky. Z racji wieku jest oczywiście dużo mniej złożona niż inne dostępn Port Ellen, ale za to bardzo intensywna i mocna. Mimo ekstremalnie wysokiej mocy alkohol nie przeszkadza w odbiorze.

Ocena: 92/100

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *