Recenzja: Caol Ila 2011 C&S Dram #316418

C&S Dram to kolejny niezależny bottler zza naszej zachodniej granicy. Pomimo dosyć nieciekawej etykiety, wszystkie ich wypusty, które do tej pory sprawdzałem, były conajmniej w porządku. Tym bardziej, że za stronę operacyjną odpowiada Morrison and MacKay, czyli jeden z najwiekszych bottlerów. Jak wypadnie zestawienie solidnego bottlera ze znaną i lubianą Caol Ila?

O samej whisky

Jak to zazwyczaj bywa z C&S Dram, dostajemy edycję single cask i cask strength. W tym przypadku mamy do czynienia z beczką numer 316418 i 61.3%. Destylacja nastąpiła w grudniu 2011, butelkowanie zaś w marcu 2020, co daje whisky 8-letnią. Kontynuując bycie purystą, nie uświadczymy tutaj filtracji na zimno, ani barwienia karmelem.

Kolor: bardzo jasny, słomkowy
Zapach: dużo świeżego chleba, sól morska, popiół, herbatniki, cytrusy, po pewnym czasie pojawiają się ślady mango i innych owoców tropikalnych
Smak: bardzo oleisty, popiół, owoce tropikalne, cytrusy
Finisz: średniej długości, dużo popiólu i dymu, na koniec cytrusy

Mocno dymine i wytrawnie jak na Caol Ile. Szczególnym zaskoczeniem jest dużo popiołu na finiszu. Jednocześnie, mino braku kwiecistego torfu, wciąż określiłbym ją jako whisky letnią. Jak na tak młody destylat bardzo dużo owoców tropikalnych, które zazwyczaj pojawiają się dopiero po dłuższym leżakowaniu. Jest fantastycznie tłusta jak na tylko 8 lat. Moc jest odczuwalna, ale nie w postaci alkoholu tylko intensywności. Jeśli Diageo zdecydowałoby się na Caol Ile w mocy beczki w core range, to chciałbym aby był to taki kierunek.

Ocena: 88/100

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *