Recenzja: Kavalan Solist Vinho Barrique #W120727018A

Po Kavalanie Solist Port Cask pora na kolejngo Solista. Padło na Vinho Barrique. Kiedy pierwszy raz ją piłem na masterclassie podczas Whisky Live Warsaw 2019 zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Dziś inna beczka. Czy sprosta oczekiwaniom?

O samej whisky

Sama nazwa nie za dużo mówi. Jednak jak wyszperałem na stronie pewnego sklepu, Vinho Barrique to ponownie wypalana beczka po winie białym lub czerwonym. Z kolei dystrybutor pisze, że beczka zawierała wcześniej portugalskie wina, a przed wypaleniem została wyszlifowana (co oznaczałony STR). Dalej trochę mętnie. Z faktów wynia jednak, że beczka W120727018A została zalana w 2012 roku, zabutelkowana w 2016, co powinno dać whisky 4-letnią. Butelkowanie nastąpiło w mocy beczki 57.1% bez filtracji na zimno ani barwienia karmelem.

Kolor: rubinowo-pomarańczowy
Zapach: niedojrzałe orzechy włoskie, woda różana, wrzosy, Metaxa, rum, żywica, por
Smak: trzcina cukrowa, bardzo słodkie czerwone winogrona, kwaśne poziomki, tytoń, żelki
Finisz: woda różana, Jaegermeister, umami, lukrecja, wrzosy, gorzka skórka pomarańczowa

Na nosie najwięcej niedojrzałych, zielonych orzechów włoskich. Nie dominują one jednak zapachu. Mieszają się za to z nutami wody różanej i wrzosów (coś a’la Highland Park). Potem rum i Metaxa, trochę żywicy, mentol. W ciemno nie zgadłbym, że to beczka po czerwonym winie. Raczej powiedziałbym Fino lub Porto. W smaku bardzo słodko, a potem kwaskowo. Na pierwszym planie trzcina cukrowa i czerwone winogrona. Potem zmiana na kwaśne poziomki i tytoń, odrobina żelek. Smak i finisz wyraźnie rozdzielone, w przeciwieństwie do Solista Port Cask. Głównie woda różana, potem eksplozja ziół, coś w stylu Jaegermeistera. W tle umami, lukrecja, wrzosy. Na końcu gorzka skórka pomarańczowa.

Nie smakuje jak klasyczna whisky, jednak wypada świetnie. I do picia i do degustacji.

Ocena: 90/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *