Recenzja: Ardbeg Supernova SN2019

Wracamy do destylarni Ardbeg. Dziś coś spoza core range, czyli zeszłoroczna Supernova. Oryginalna Supernova, będąca według producenta najbardziej torfowym Ardbegiem, ukazała się na rynku w 2009 roku, z następcą w 2010. Edycje te miały być celebracją wysłania próbki Ardbega w kosmos, aby zbadać jak dojrzewa whisky bez wpływu grawitacji. Gdy misja powróciła na ziemię, nastąpiły kolejne dwie reedycje (2014 i 2015). Dzisiejsza degustacja to najnowsze, piąte wydanie, nie związane bezpośrednio z żadnymi wydarzeniami. Oczywiście, jest to limitowane Comitee Release.

O samej whisky

W poprzednich edycjach słód torfowany był do ponad 100PPM. W tym przypadku jednak nie podano poziomu fenoli. Whisky pochodzi głównie z beczek po bourbonie, z dodatkiem beczek po sherry, butelkowana jest w 53.8%. Podobno destylaty są w wieku 10 – 12 lat. Nie mamy informacji co do filtracji na zimno ani barwienia, jednak Ardbeg nie stosuje tych zabiegów, przynajmniej w podstawkach.

Kolor: jasny olej
Zapach: delikatne cytrusy i winogrona, odrobina popiołu, słodki dym, mięta, w tle mleczna czekolada, kawa, śmietanka
Smak: słodki, delikatnie pikantny, cytrusy, sosna, mięta
Finisz: średni, lekko pieprzny, lekko dymny, pozostawia ziołowy posmak

Słód wydaje się dosyć mocno palony, pojawiąja się nuty przypominające Signeta. Czuś trochę wilgoć. Wpływ beczek po sherry ledwo wyczuwalny. Smak bardziej pikantny i świeższy niż przyzwyczaił nas Ardbeg. Wyczuwalne noty rośline – sosna, mięta. Finisz lekko pieprzny, zdecydowanie mniej dymny niż możnaby oczekiwać. Ponownie pojawiają się nuty ziołowe.

Czas spędzony w kieliszku zdecydowanie pomaga w odbiorze. Cały czas mam jednak wrażenie, że limitowanym Ardbegom coś nie wychodzi przeskoczenie poziomu podstawek.

Ocena: 87/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *