Recenzja: Glengoyne Legacy Series Chapter One

Ostatnie kilka lat to powolne, ale jednak, roszady w Glengoyne. Jednym z przykładów jest wypadnięcie z core range bardzo lubianej przeze mnie Glengoyne 15-letniej, którą zastępują butelki Legacy Series, której pierwsze wydanie dziś opiszę. Innym przykładem jest pojawienie się w portfolio destylarni coraz większej ilośći whisky NAS oraz w podwyższonej (jak właśnie Legacy Series), lub nawet mocy beczki. Nowością jest również uaktualnienie szaty graficznej oraz logo. Szkoda, po poprzedni wygląd butelki uważałem za jeden z najciekawszych na rynku.

O samej whisky

Glengoyne Legacy Series Chapter One, jak można się domyślić, zapoczątkowuje nową serię w portfolio desytlarni. Pierwsze wydanie butelkowane jest w 48%, co jest całkiem sporym skokiem względem standardowych 43% obecnych w podstawkach. Beczki użyte do maturacji są oczywiście po sherry pierwszego napełnienia. Kolejnym miłym dodatkiem jest brak barwienia ani filtracji na zimno. Do szczęścia brakuje tylko informacji o wieku.

Kolor: pomarańczowo-złoty
Zapach: sherry, wiśnie w likierze, skóra, woda różana, guma balonowa, krem do rąk
Smak: sherry, wiśnie, mydło perfumowane, woda różana, kwaśny tytoń
Finisz: lekko pikantny, tytoń, sherry, szampan

Nos to typowa, chociaż tutaj trochę ujarzmiona, sherry bomba. Mnóstwo sherry, wiśnie w likierze, skóra (ale nie taka stara jak zazwyczaj w butelkach o takim profilu), woda różana. Z mniej typowych aromatów guma balonowa i tłusty krem do rąk. W smaku słodko i delikatnie. Jest dokładnie tak, jak moglibyśmy się spodziewać. Sherry, wiśnie, woda różana. Zaskoczeniem jest lekki posmak mydła. Nie jest to jednak nuta mdła, jak zazwyczaj, a przypomina raczej mydło perfumowane. Jest to ciekawe przejście z kremu do rąk na nosie. Finisz za to dosyć pikantny, wytrawny. Głównie ściągający język tytoń, dopiero potem sherry. Na końcu posmak szampana.

Bardzo bezpieczna whisky, ale względem starych, ekstremalnie gładkich, podstawek znacznie bardziej agresywa. Pojawiają się znajome i typowe aromaty, jak skóra na nosie i mydło w smaku, ale są one ciut odmienne od tego jak zazwyczaj wyglądają.

Ocena: 85/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *