Recenzja: Linkwood 2008 Adelphi #308341

Czy tylko ja mam wrażenie, że ostatnio każdy rozlew Adelphi to konkurs na najciemniejszą whisky? Jakoś w zaeszłym roku była jedna, jasna Caol Ila po bourbonie, ale cała reszta to w zasadzie ciemne sherry. W tym w miarę jasny jest tylko The Glover, ale to z kolei blended malt. Już statystycznie powinna trafić się jakaś blada butelka. W każdym razie, dziś Linkwood z tegorocznego rozlewu.

O samej whisky

Jak wskazuje kolor, mamy do czynienia z beczką po sherry pierwszego napełnienia numer
308341. Zalana w 2008, co daje 11-lat. Butelkowana w mocy beczki 54.7%, bez filtracji na zimno i barwienia (to już byłaby przesada).

Kolor: bardzo ciemna herbata
Zapach: mokre drewno, lakier, alkohol, sherry, tytoń, ciemna czekolada, konfitura
Smak: kwaśny, kontrolowanie słodki, gorzki dąb, ciemna czekolada, stara skóra
Finisz: długi, kwaśny, ciężkie sherry, mokry tytoń, lakier, Jaegermeister

Pierwsze uderzenie na nosie to mokre, zmruszałe drewno. Potem pojawia się lakier, alkoholowa ostrość, dopiero później czuć wpływ wytrawnego sherry, odrobinę tytowniu, gorzkiej czekolady i gęstych konfitur. Trochę zbyt agresywnie, ale nawet przyjemnie. W smaku na początku lekko kwaśny, potem odrobina owocowej, niesyropowej słodyczy zostaje od razu przełamana zbyt gorzkim dębem i ciemną czkekoladą z minimalnym wpływem starej skóry. Finisz długi, już mniej gorzki, dalej kwaśny. Oczywiście sporo sherry, znów mokrego tytoniu i lakieru. Pojawia się nowy aromat – ziołowo-mentolowy Jaegermeister. Dla mnie zbyt gorzko i wytrawnie. Przez to nie nazwałbym tego typową sherry bombą. Dziwne, ale wydaje się, że 11-letnia whisky została już zbyt zdominowana przez drewno.

Ocena: 86/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *