Recenzja: Highland Park 18YO Viking Pride

Highland Park to jedna z dwóch destylarni whisky na Orkadach. I zdecydowanie bardziej znana od tej drugiej, czyli Scapy. Jak na porządną destylarnię przystało ma ponad 200 lat (założona w 1798 roku, chociaż licencję posiada dopiero od 1826). Słynie z delikatnie torfowego destylatu (lokalny torf), oraz (podobno) aromatu wrzosu, będący zasługą właśnie torfu z Orkad. Obecnie w rękach koncernu Edrington razem z Macallanem i Glenrothesem. To właśnie ta szwedzka spółka odpowiada za wprowadzenie nowego marketingu, szaty graficznej i nazw butelek nawiązujących do wikingów. Moim zdaniem nowe wzornictwo butelek to straszny kicz, ale czymś trzeba się wyróżnić. Na końcu najważniejsza i tak jest zawartość.

O samej whisky

Highland Park 18 Viking Pride to kupaż klasycznych beczek po bourbonie z flagowymi beczkami po sherry (podobno 60%). Moja wersja butelkowana jest w 43%, chociaż pojawiają się również wersje 46% – nie wiem czy to kwestia regionalna, czy zmiana polityki firmy. Whisky nie jest barwiona karmelem, ale jest filtrowana na zimno (chocaż tutaj źródła nie są spójne).

Kolor: złoty
Zapach: delikatne sherry, odrobina dymu, poziomki, siano, cytrusy
Smak: sherry Oloroso, lekki dym, dąb, cytrusy, sucha trawa
Finisz: popiół, dąb, lekko pikantny

W zapachu delikatnie – kwaskowe sherry, czerwone owoce i poziomki. Potem odrobina dymu, na końcu ledwo wyczuwalne suche siano i minimalnie cytrusy. Jest w tym wszystkim też pewna mineralność, choć w dużo mniejszym stopniu niż w Springbankach. W smaku na pierwszym planie kwaskowe nuty sherry, które zostają w ustach aż do końca finiszu. Bynajmniej nie jest to sherry bomba, ani nawet whisky zdominowana przez sherry. Potem odrobina dymu i popiołu i może rzeczywiście wrzosy? W każdym razie aromaty suchej łąki, siana i trawy. Te wszystkie nuty również są bardzo wyważone. Finisz średniej długości, wytrawny. Z przodu delikatny popiół, potem sporo dębu. Końcówka lekko pikantna, czasem przebija alkohol.

Kiedy pierwszy raz otworzyłem tę butelkę to byłem trochę zawiedziony. Dziś jednak coraz bardziej doceniam jej subtelność i nienachalność. Albo to te kilka miesięcy kiedy whisky poodychała w butelce, albo po prostu wyłapuję smaki, które kiedyś mi umknęły. Gdyby nie słaby finisz (i okropna butelka) to byłby punkt wyżej.

Ocena: 86/100

2 Comments

  1. […] niedawnym wpisie o trochę niespełniajacym (niezłym, ale wciąż) oczekwań Highland Park 18YO Viking Pride sięgnąłem po pewnego malucha stojącego nieopodal. Tematem na dziś jest Highland Park Cask […]

    Odpowiedz
  2. […] recenzji Highland Park 18-letniej pora wrócić do bardziej podstawowych edycji. U mnie dziś whisky Highland Park 12-letnia, jeszcze […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *