Recenzja: GlenAllachie 2007 Adelphi #900827

No i w moje ręce wpada kolejne GlenAllachie. Tym razem jest to jednak niezależny bottling od Adelphi. Czy wypadnie lepiej, niż nielubiane przeze mnie oficjalne edycje?

O samej whisky

Ponowanie mamy do czynienia z pojedyńczą beczką z 2007 roku, tym razem kolejnego napełnienia po sherry Pedro Ximenez (numer 900827). Butelkowanie nastąpiło po 12 latach w mocy beczki 59.7%. Jak to bywa przy takich edycjach, bez filtracji na zimno i bez barwienia karmelem.

Kolor: olej, lekko pomarańczowy
Zapach: skórka pomarańczowa, goździki, cytrusy, w tle mango, papaja, trochę skóry, alkohol lekko drażni
Smak: ostra, bardzo pieprzna, lecz nie alkoholowa, słodka, kandyzowana skórka pomarańczowa
Finisz: pieprzny, alkoholowy, na końcu gorzka pomarańcza znowu

Na pewno ciekawa whisky, niekoniecznie dobra. Ale też nie zła. Na wszystkich trzech frontach królują gorzkie pomarańcze. Na nosie dochodzi do tego sporo alkoholu, co lekko zawodzi oczekiwania. Po spróbowniu pozytywne zaskoczenie – whisky mocno pieprzna, ale tutaj alkoholu już nie czuć mimo wysokiej mocy. Może jednak tylko ten nos jest taki alkoholowy? Nadzieja na dobre GlenAllachie przemija jednak razem z pojawieniem się mocno alkoholowego finiszu. Jest na pewno intrygująco – ciekawa rozbieżność między bardzo słodkim i owocowym nosem, a bardzo pieprznym smakiem. Mogłoby być jednak po prostu smaczniej. Chętnie kiedyś jeszcze spróbuję.

Ocena: 83/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *