Recenzja: Johnnie Walker Sweet Peat

Jakiś czas temu sztandarowa marka Diageo w świecie whisky, czyli Johnnie Walker, wydała na świat kilka wypustów niebędących w standardowej ofercie. Nie są to butelki bardzo limitowane, przyszłość ich jednak nie jest znana. Przykładem może być seria Blender’s Batch, zawierająca blendy Johnnie Walker w różnych finiszach. Co prawda Sweet Peat nie należy do tej serii, jednak juz po samej nazwie szybko trafił na moją listę zakupów.

O samej whisky

Johnnie Walker Sweet Peat określany jest przez producenta jako eksperymentalny blend, którego sercem jest Caol Ila. Nic w tym zaskakującego, gdyż destylarnia ta to prawdziwa fabryka pracująca 24/7. Jest to główne źródło torfowego destylatu Diageo. Butelkowanie nastąpiło w mocy 40.8%, oczywiście z barwieniem karmelem. Nie mamy informacji co do typu użytych beczkek ani filtracji na zimno, ale nie oszukujmy się.

Kolor: jasny bursztyn
Zapach: kandyzowane gruszki, karmel, lekko, suszone owoce, słonawo
Smak: bardzo delikatny, mało tłusty, delikatne sherry, grain nie przeszkadza
Finisz: średni, lekko dymny, słodko-pikantny

Bardzo ciekawy i przyjemny blend. Na nosie delikatny dym, trochę podobny do Gold Labela. Po ogólnodostepnym blendzie nie ma co oczekiwać agresywnego torfu, ale jest wyczuwalny. Czuć też słonawe nuty, czyżby odrobina Taliskera? W tle przebija się delikatnei wpływ sherry. Mam również wrażenie, że poza Caol Ilą jest tutaj grany również inny torfowy malt, gdyż sam torf (mimo bycia schowanym) jest dosyć ciężki, nie tak kwiatowo-roślinny jak przyzwyczaiła nas najbardziej północna destylarnia na Islay. Słodkość i lekkość tego blendu pochodzi z innym składowych.

Ocena: 82/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *