Recenzja: Talisker 10YO

Talisker, to obok Lagavulina, jeden z najmocniejszych filarów w portfelu Diageo. Lekko torfowy destylat, będący ważnym składnikiem blendu Johnnie Walker, zazwyczaj opisywany jest jako słony i morski. Do niedawna Talisker był jedyną destylarnią na wyspie Skye – od 2017 roku na wyspie działa również destylarnia Torabhaig. Poniżej możecie odbyć wirtualną wycieczkę po destylarni.

W ostatnich latach core range został lekko rozszerzony, jednak dziś skupię się na najbardziej klasycznej wersji 10-letniej.

O samej whisky

Podstawowy wypust Taliskera ma 10 lat, jest filtrowany na zimno i barwiony karmelem. Sytuację ratuje butelkowanie w charakterystcznej mocy 45.8%.

Kolor: jasny bursztyn
Zapach: banan, słony karmel, lekki dym, delikatne sherry, słód
Smak: lekko słodki, cytrusowy, w tle krówka
Finisz: bardzo słony, lekko dymny, wytrawny, gorzka skórka pomarańczowa, pieprzny

Whisky zaskakująco podobna w zapachu do Spingbanka, nie tak ją zapamiętałem. Pachnie na pewno bardzo intrygująco. W smaku owocowe, delikatny dym i sherry. Niestety nie jestem fanem pieprznego finiszu. Może wersja 18 letnia zrobi lepsze wrażenie.

Ocena: 84/100

1 Comment

  1. […] planie jest słodki dym z dodatkiem soli i zielonego banana, bardzo podobnie jak w oficjalnym Taliskerze 10. W smaku słodko, lekko słono, lukrecja, bardzo dobrze ułożony. Finisz to uderzenie soli oraz […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *