Recenzja: Balvenie 14YO Caribbean Cask

Destylarnia Balvenie to zdecydowanie jeden z klasyków Speyside. Od początku należąca do rodziny destylarnia Grantów została zbudowana aby odciążyć w produkcji surowa do blendów (takie czasy) sąsiedni Glenfiddich. Nazywana również The Balvenie, a pierwotnie Glen Gordon (obie nazwy nawiązują do leżących w pobliżu zamków), uchodzi za jednego z pionierów techniki finiszowania. To za sprawą master blendera Davida Stewarta i wprowadzonej na rynek w latach 90. 12YO Double Wood. Gorzelnia wciąż sama słoduje około 15% używanego jęczniemia, który z minimalnie suszony torfem, uważany jest za źródło charakteru tego destylatu. Co roku przez tydzień Balvenie produkuje wyłącznie mocno torfowy destylat na potrzeby edukacyjne nowych pracowników koncernu Grantów. Można go spróbować w butelkach z serii Peat Week.

O samej whisky

Trochę nietypowo, bo nie zaczynam tematu od podstawki. Opisywana Balvenie spędziła 14 lat w beczkach z amerykańskiego dębu (zapewne ex-bourbon) po czy finiszowała w beczkach uprzednio napełnionych mieszanką karaibskich rumów master blendera Davida Stewarta. Barwiona karmelem, filtrowana na zimno, 43%.

Kolor: jasny olej
Zapach: trawa, słód, ser cheddar, zielone jabłka, gruszki, karmel, odrobina lukrecji
Smak: słodki, szybo przechodzi w bardzo pieprzny, aż ostry, imbirowy, dębowy
Finisz: bardzo mocno alkoholowy i kwaśny, smaki cytrusowe ledko wyczuwalne, pozostawia gorzki posmak

Zapach to taka trochę mieszanka Bruichladdich (lub Port Charlotte) z serii Islay Barley i Glenfiddich. Ser i zielone jabłka. Super. Jeśli whisky nie jest torfowa, to taką świeżość bardzo lubię. Niestety smak nie dorównuje zapachowi. Przez pierwszy moment jest ok, czuć łagodną i słodką beczkę po rumie, potem uderza agresywny imbir przechodzący w ostrą, dębową pieprzność. Nieprzyjemne uczucie potęguje finisz, który, poza kontynuacją dębu i imbiru, pozostawia gorzki posmak. Tę butelkę ratuje tylko nos.

Ocena: 79/100

1 Comment

  1. Tobiasz
    Listopad 25, 2020

    O panie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *