Recenzja: Auchentoshan 12YO

Auchentoshan to jeden, z niewielu już, przedstawicieli regionu Lowland. Region w dawnych czasach (może nawet nie tak dawnych, bo Michael Jackson pisał o nim w ten sposób pod koniec lat 80.) charakteryzujacy się whisky delikatnymi i deserowymi. Większość klasycznych destylarni zawiesiła działalność, chociaż na fali obecnego boomu otwierają się nowe.

Sam Auchentoshan działa nieprzerwanie od momentu założenia w 1817 jako Duntocher. Cechą charakterystyczną destylarni są 3 alembiki, które służą do potrójnej destylacji (tak jak w przypadku whiskey irlandzkich czy Hazelburn). Gorzelnia i magazyny są popularną atrakcją turystyczną, gdyż położone są tuż pod samym Glasgow. Można tam dojechać koleją miejską lub autobusem z centrum.

Poprzez delikatny charakter, zawdzięczany potrójnej destylacji, Auchentoshan sam celuje w bary i kluby, zachęcając do używania go w koktajlach. Nazywa siebie nawet ‚Bartender’s Malt‚. W zeszłym roku została odświeżona szata graficzna całego portfolio marki, zmieniono również nazwy niektórych bottlingów. Obecnie można zaobserwować obniżenie cen whisky tej marki na rynku Polskim oraz zwiększenie dostępności.

O samej whisky

Zaczynamy od starej edycji Auchentoshan 12-letniego, czyli najmłodszego wypustu destylarni z określeniem wieku. Whisky butelkowana w minimalnej dopuszczalnej mocy 40%. Jak to bywa przy tańszych podstawkach, jest filtrowana na zimno i barwiona karmelem. Jest to vatting beczek po bourbonie i sherry Oloroso, także sprawdzona wiele razy formuła.

Kolor: bursztyn, ciemne złoto
Zapach: śliwki, śliwowica, mandarynki, w tle truskawki, gotowane warzywa, gaz
Smak: świeży, dużo śliwki, sherry, cytrusy, w tle słód, trochę alkoholowy
Finisz: średni, wiśnie, potem już alkoholowy

Bardzo gładka i delikatna na języku. Smak spójny z zapachem, finisz równiesz po podobnej linii. Ogólnie bardzo mocno po linii śliwowicy, dobrze, że czuć delikatnie słód przypominający, że pijemy whisky.

Kiedyś z Auchetoshanem bardzo się nie lubiliśmy. Zapach śliwowicy tak mnie odrzucał, że nie dałem rady go nawet pić. I tak sobie stał. Ostatnio robiąc przegląd otwartych i dawno niepitych butelek sięgnąłem po niego. Byłem miło zaskoczony wąchając, a potem go pijąc.

Ocena: 81/100

Jako, że stara butelka na wyczerpaniu, nabyłem nowa, we wspomnianej już odświeżonej szacie graficznej. Nowa edycja Auchentoshan 12YO dostała nazwę Delicate and Layered. Teoretycznie sama whisky nie powinna się zmienić, ale różnie to bywa przy takich rebrandingach (jak u Bowmore).

Kolor: spalony olej, ciemno-złoty
Zapach: śliwowica, sherry, mandarynki, gotowane warzywa, gaz
Smak: świeży, sherry, cytrusy, trochę alkoholowy
Finisz: średni, imbir, trochę wisni, alkohol

Wciąz bardzo podobnie. Kolor lekko ciemniejszy. Powiedziałbym, że zaszło lekkie w przesunięcie ze śliwek w sherry, wyczuwalne zwłaszcza w smaku. Ogólnie whisky wydaje się być bardziej alkoholowa i mniej delikatna, ale może to wynikać z faktu, że nowa butelka została otwarta kilka dni temu, a stara edycja stała otwarta od jakiegoś czasu.

Ocena: 79/100

1 Comment

  1. […] bardzo ułożona whisky. Alkohol w zasadzie niewyczuwalny. Sherry w zapachu przypomina trochę Auchentoshan 12, w smaku z kolei znajduję nuty podobne do BenRomacha 2010 Peat Smoke z beczki po sherry. Sam torf […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *